Niby każdy to wie, ale wcale nie jest tak łatwo pogodzić się z tym, że jesteśmy niedoskonali, że czegoś nie umiemy lub coś nam nie wychodzi.

W artykule znalezionym na Focus.pl czytam, że „Warto popełniać błędy, bo na nich uczymy się najłatwiej. Strach przed pomyłką blokuje kreatywność, demobilizuje i wpędza w pułapkę perfekcjonizmu.” Autorki Agnieszka Fiedorowicz i Milena Rachid-Chehab przytaczają historię J.K. Rowling, która zaczynała od własnego pomysłu na książkę, odrzuconą przez wielu wydawców, a jednak udało jej się osiągnąć niebotyczny sukces.

Ja również pisząc swój listopadowy wpis „Policz swe upadki przed zwycięstwem” podałam przykład Elona Muska (abstrahując od tego, czy zgadzamy się z jego celami, czy nie) jako człowieka dążącego do celu pomimo swych wielu porażek.

Bo Elon Musk już w 2005 roku powiedział – Jeśli nie znasz porażki, nie jesteś wystarczająco innowacyjny.

 

Photo by Diego PH on Unsplash

Photo by Diego PH on Unsplash

A jak porażka wygląda w szkole?

Czy jako nauczyciel lub lider w szkole mówisz: „Jeśli spróbuję czegoś i poniosę porażkę, nigdy więcej nie pozwolę sobie na kreatywne ryzyko.”

Czy jako uczeń w klasie mówisz: „Jeśli odpowiem na pytanie i popełnię błąd, zostanę wyśmiany? W takim razie jaki jest sens wychylać się z odpowiedzią?”

Winny jest system, bo kiedy system aktywnie karze ryzykantów, naturalne jest, że innowacyjnych ryzykantów będzie mniej.

Fiedorowicz i Rachid-Chehab cytują też Brian Tracy, kanadyjskiego pisarza, coacha i autora bestsellerowych poradników z dziedziny rozwoju osobistego i psychologii sukcesu, który przekonuje w książce „Sukces tu i teraz”: „Warto wiedzieć, że ludzie sukcesu ponoszą porażki zdecydowanie częściej niż osoby, które sukcesów nie osiągają. Ludzie sukcesu próbują co chwila czegoś nowego, doznają porażki, podnoszą się po niej i próbują jeszcze raz. Porażki i chwilowe upadki powinieneś postrzegać w kategorii ceny, którą musisz zapłacić za możliwość osiągnięcia wyznaczonych celów”.

Natomiast Aleksandra Pogorzelska, psycholog sportu ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, mówi: „Od dzieciństwa jesteśmy uczeni, że pomyłki są czymś złym. Także system edukacyjny wciąż słabo kształtuje poczucie własnej wartości. W szkole rzadko docenia się wysiłek, jaki uczeń wkłada w dojście do rozwiązania, błądząc, a premiuje się tylko poprawny wynik.”

Taką pamiętam szkołę z dziecięcych lat, nie raz stałam przy tablicy z opuszczoną głową wśród śmiechu „O, pomyliła się, pomyliła!”

I okazuje się, że niewiele się w tej kwestii zmieniło! Wyniki, testy, egzaminy – nieważne jak się do nich dotarło, nieważne jaką drogę do celu uczeń pokonał. Taki mamy system.

A wcale tak nie musi być!

Bo to ostatecznie sam nauczyciel tworzy atmosferę w klasie i wybiera sposób nauczania. To nauczyciel może odebrać swym podopiecznym szanse na popełnianie błędów i uczenie się na nich – lub może im je umożliwić, prowadząc lekcje z ocenami kształtującymi. To nauczyciel może wspierać uczniów w ich dążeniu do celu, kładąc nacisk na drogę do celu a nie tylko na osiągnięcie konkretnego wyniku.

Może. Ale nie musi.

Może również wymagać i egzekwować. Może straszyć i karać. Może pozwolić na to, by wpędzili się w kompleksy. Może pozwolić, by z uczniów szkoły podstawowej czy średniej wyrośli ludzie przekonani o własnej beznadziejności, niezdolni do samodzielnego działania i kreatywności. Ludzie bojący się odezwać z własnym pomysłem, lub zobojętniali na wszelkie możliwości uczenia się. Ludzie, którym właściwie wszystko jedno, bo i tak „nic nie umiem” albo „i tak się nie uda” albo „i tak się nie opłaca” albo „dajcie mi wszyscy święty spokój.”

Wiem z doświadczenia, że trudno się przyznać do swych błędów, do swojej niewiedzy, do niedociągnięć. Trudno jest uczniom powiedzieć „Tego nie wiem.”

Ale łatwiej jest powiedzieć, „Tego JESZCZE nie wiem, ale chętnie się dowiem. Spróbujmy więc RAZEM odkryć tajemnicę, dowiedzieć się więcej, przeszukać źródła by dojść do sedna sprawy, dotrzeć do wielu opinii i wysnuć z nich kilka wniosków…”

Photo by John Schnobrich on Unsplash

Photo by John Schnobrich on Unsplash

I jeśli nam się nie powiedzie – z jakichkolwiek przyczyn – na pewno tę porażkę można przekuć w istotną lekcję na przyszłość.

By wygrać, musisz przegrać.

Ty też, nauczycielu!