Jean M. Twenge w swoim artykule „Czy smartfony zniszczyły generację?  (Have smartphones destroyed a generation?) opowiada o trzynastoletniej dziewczynce która nie rozstaje się ze swoim smartfonem, spędzając na nim większość dnia. Zamiast bawić się, czytać, wychodzić na dwór, całymi godzinami rozmawia z koleżankami na aplikacji Snapchat, wymieniając się śmiesznymi zdjęciami, z których niektóre nawet używa do „szantażowania”.

Dziewczynka zwierzyła się Jean Twenge: „Nie mamy wyboru, nie znamy życia bez iPada lub iPhona. Myślę, że lubimy nasze telefony więcej niż ludzi … Mój materac niemalże ma odcisk mojego ciała.” Wielu nastolatków ma telefon przy sobie przez cały czas, nawet gdy śpi.

snap

W ciągu ostatnich 25 lat Twenge badała tendencje pokoleń – tzw. „Baby Boomers” pojawili się, dostosowali do otaczającego ich świata, i zaczynają go opuszczać; generacja X szukała niezależności i niekończącej się młodości; Millennialsi  podbijają poprzeczkę indywidualizmu. Nagle do niej dotarły znaczące zmiany w zachowaniu obecnego pokolenia młodych nastolatków, zwłaszcza jak spędzają czas. W analizach datujących nawet do lat trzydziestych ubiegłego wieku nie znalazła takich zmian jak od 2012 roku, kiedy to liczba Amerykanów ze smartfonami w ręku przekroczyła 50 procent populacji. Na 5,000 nastolatków w 2017 roku, ¾ posiadało iPhone’a.

Co to oznacza? Twenge pisze, że pojawienie się smartfona radykalnie zmieniło każdy aspekt życia nastolatków, od ich interakcji społecznych po zdrowie psychiczne. Zmiany te wpłynęły na młodych ludzi wszędzie, w każdym typie gospodarstwa domowego: ubogich i bogatych, w każdej grupy etnicznej, w miastach, przedmieściach i miasteczkach. Tam gdzie stoją nadajniki, tam nastolatki żyją w swoim smartfonie.

Czy iGen to stracona generacja? Jean Twenge patrzy na pozytywy. „Nastolatki iGen są zdrowsze fizycznie, mniej imprezują, mniej garną się za kółko pojazdów, mniej piją i rzadziej wchodzą w intymne relacje.”  Ale też młodzież iGen rzadziej podejmuje się jakiejkolwiek pracy po szkole, rzadziej spotyka się z przyjaciółmi w realu, mniej śpi, natomiast więcej i dłużej polega na rodzicach w kwestiach transportu i kasy. Niestety, również rzadziej komunikuje się z członkami rodziny.

„Nastolatki iGen mają więcej czasu wolnego od poprzednich pokoleń,” mówi Twenge. „Więc co robią przez cały ten czas? Stukają palcami w telefonie, w swoim pokoju, samotnie, borykając się często z jakąś trudną dla nich sytuacją.” Twenge pisze też, że niedawno przeprowadzone badania naukowe wykazały korelację między czasem spędzonym przez nastolatki ze smartfonem lub komputerem a odczuciem szczęścia.

  • Im więcej czasu poświęcają na wgapianie się w ekrany, tym bardziej są nieszczęśliwi.
  • Im więcej czasu spędzają fizycznie przebywając z innymi ludźmi, tym są bardziej szczęśliwi.

“No dobrze, to w USA, nas to nie dotyczy, prawda?”  powie rodzic. “W naszej szkole nie wolno używać telefonów.” powie nauczyciel. Ale czy to znaczy, że generacja iGen w Polsce jest szczęśliwsza?

Zastanowiło mnie pytanie, a co może zrobić szkoła dla generacji iGen? W naszej placówce na przykład uczniowie co do jednego noszą smartfony w kieszeni. Moja zasada w klasie – smartfony na cicho w teczce. Bo jednak nieraz przydają się do pracy na lekcji. Opisałam kilka przykładów w “Czy smartfon przyda się na lekcji”, a poza tym ucząc języka angielskiego niekiedy pozwalam uczniom sięgnąć po słowniki elektroniczne wgrane w smartfony.

Ale co może zrobić szkoła dla generacji iGen w kwestii relacji międzyludzkich? A może dać im możliwość spotkania się, spędzenia czasu razem, pożytecznie? W naszej szkole jest na to kilka sposobów: poza drużynami sportowymi, chórem, teatrzykiem i zespołami muzycznymi mamy też dużą liczbę klubów pomocy charytatywnej.

Chętni do pomocy innym uczniowie zorganizowali się w kluby które sami prowadzą, wynajdują „projekty” pomocy, angażują się w pomoc humanitarną podczas powodzi czy innych kataklizmów. Mają wewnętrzną potrzebę pomocy innym i wciągają w to innych uczniów.

Szkolne kluby pomocy innym, założone i prowadzone przez uczniów liceum. Ok 60 klubów. Populacja liceum 900 uczniów.

Ale nie wszyscy są tacy “urodzeni społecznicy”. Dlatego jakieś osiem czy dziewięć lat temu w naszej szkole wprowadzono powszechny program „Service Learning” czyli uczenie się poprzez pomaganie innym. Chodziło o to, by wszyscy uczniowie – od podstawówki przez gimnazjum po liceum – mieli styczność z jakąś formą pomagania innym, nie tylko „klubową” czyli „poza szkolną” z wyboru, ale tak nieco „przymuszoną” bo wbudowaną w program obowiązkowych kursów i lekcji. Misją naszej szkoły jest bowiem kształcenie młodych ludzi, którzy będą „best FOR the world” – najlepsi DLA świata.

Generacja iGen w naszej szkole prężnie pomaga, wspólnie kreuje lepszy świat wokół siebie. Między innymi dzięki programowi “Service Learning” nie siedzą godzinami wgapieni w swoje smartfony, bo są godzinami zajęci wspólnymi przedsięwzięciami.

Więcej o tym programie pisałam w “Jak misja szkoły kształtuje postawę ucznia” – zapraszam! W każdej szkole można taki program wprowadzić, a korzyści będzie bez liku.

Nie straćmy generacji iGen!