Na portalu Education Week (płatny) aktualny system edukacji w USA rozpatrywany jest pod kątem innowacji i potrzeb, a także braku odzewu wszelakich władz i decydentów na te potrzeby szkół i innych instytucji edukacyjnych. Redaktorzy portalu zebrali 10 ważnych punktów, ich zdaniem niezbędnych by edukacja młodych ludzi dała oczekiwane wyniki – światłe, spójne społeczeństwo. Myślę, że kilka z tych punktów dotyczy także naszych potrzeb:

Nr 1: Pamięć jest kluczem do zaangażowania uczniów. Autorzy książek i naukowcy twierdzą, że „zachowanie najważniejszych momentów w pamięci” wychwytujących „radość z uczenia się” przynosi inny rodzaj nauki, którą uczniowie przyswajają naturalnie i która motywuje ich do odniesienia sukcesu.

Czyli na mój rozum, ważne są emocje ucznia, radość czerpana z nauki, bo wówczas uczenie się jest naturalne i motywujące. Piszę o tym w Co ma szczęście do nauki?

Nr 2: Trzeba rozwiązać problem kształcenia nauczycieli. Unowocześnić przygotowanie nauczycieli do zawodu. Studia pedagogiczne muszą ponownie przemyśleć swoje praktyki i programy.

Czyli kształcenie nauczycieli odchodzące od starych metod „przekazowych” a skupiające się na najnowszych badaniach. Jestem za! Piszę o tym w  Szkoła ma grać jak orkiestra!

Nr 3: Przestańcie oczekiwać, że rodzice będą angażować się w naukę swojego dziecka bez pokazywania im, w jaki sposób. Rodzice nie zawsze wiedzą.

Czyli re-edukacja rodziców. Słyszę sygnały na forach edukacyjnych, jaki opór stawiają rodzice gdy nauczyciele już próbują oddolnie zmieniać sposób podawania materiału z „podawczego” na „doświadczalny” (metoda Kolbego, czy inne). Rodzice uważają, że skoro sami „wyszli na ludzi” w tradycyjnym systemie szkolnictwa z 20 wieku, to samo zadziała w 21 wieku dla ich dzieci. Nic bardziej błędnego!

Nr 5: Uczniowie nie potrzebują ocen. Czas ponownie wyobrazić sobie klasę, w której uczniowie kierują się ciekawością, a nie wynikami.

stopnie

Oczywiście. Również nie potrzebują zadań domowych. Ale by do tego punku dojść, trzeba zmienić to co się dzieje na lekcji. Inaczej trudno będzie uczniom osiągnąć sukces. Widzę to po naszych już kilkuletnich próbach wprowadzenia mniejszej liczby ocen, i opór i rodziców i nauczycieli – a to przecież wspaniała, innowacyjna szkoła międzynarodowa! Z perspektywy kilku dekad w tej samej szkole mogę z pewnością stwierdzić: zmiany potrzebują sporo czasu na wdrożenie i usprawnienie, oraz wielokrotnych szkoleń wszystkich zainteresowanych – uczniów, ich rodziców, i nauczycieli.

 

Nr 7: Pokonaj przepaść między badaniami nad umysłem i praktyką w klasie. Badania stojące za „growth mindset” czyli nastawieniem rozwojowym i odpornością są znane wielu pedagogom, ale kiedy są niewłaściwie wprowadzane w życie, mogą zaszkodzić.

O „growth mindset” pisałam na blogu wielokrotnie, na przykład w  Nauczycielu, uwierz w moje możliwości. Aktualnie zmagam się z nowym uczniem nastawionym przez poprzedni system szkolnictwa na „nie umiem i koniec” – to już piąty miesiąc wspólnej pracy nad zmianą jego nastawienia. Praca żmudna i trudna, ale powoli dająca efekty. Jeśli „growth mindset” wprowadzi się połowicznie, nie przyniesie uczniom wymiernych korzyści.

Nr 9: Sztuczna inteligencja rozwija się w szybkim tempie. Co powinni wiedzieć pedagodzy, aby przygotować uczniów do przyszłości ze sztuczną inteligencją?

Świat cyfrowy, matrix, to co kiedyś wydawało się nieprawdopodobne, jest już, działa, wkracza w nasze życie. Jak przygotować uczniów np. podstawówek, którzy za 10-15 lat zmagać będą się z cyfrowym a być może zupełnie wirtualnym światem, którego dziś jeszcze nie znamy? Jak poradzą sobie w nowych profesjach, na stanowiskach pracy, których jeszcze nie wymyślono? Piszę o tym w  Cyfrowy obywatel i w  Za dwadzieścia-parę lat. Giętkość umysłu, umiejętność dostosowania się i współpracy z różnymi ludźmi, kreatywne rozwiązywanie nowych problemów – to są niezbędne umiejętności „miękkie” potrzebne i stolarzowi i muzykowi i lekarce i programiście i siatkarce. I tym, których jeszcze nie umiem nazwać. (Moja 90-letnia dziś ciocia była kiedyś „sekserką” sprawdzającą płeć kurczaczków w spółdzielni mleczarsko-jajczarskiej. Czy ten zawód jeszcze istnieje? 😉

Nr 10: Edukacja obywatelska nie dzieje się już tylko w klasie. Aby rozwiązać niektóre z naszych największych wyzwań, młodzi ludzie muszą być inspirowani do działania.

No tak. Tego zabrakło w ostatniej dekadzie w szkołach, a efektem jest to, co się dzieje na ulicach i w sieci. Tak jakby zapomniano o nauce historii międzywojnia i przyczyn drugiej wojny w 20 wieku. Oby nie było za późno to zmienić. Do edukacji obywatelskiej dodałabym empatię, szacunek i rozumienie drugiego człowieka, o czym piszę w Przejdź milę w moich butach!.

Myślę, że oddolne inicjatywy, które w sieci zaczynają się ostatnio pojawiać, powoli zaczną przynosić efekty. Jest wielu inspirujących nauczycieli, instruktorów, blogerów, którzy starają się wnieść tzw. „podmuch świeżego powietrza” w zatęchłą edukację zeszłego wieku. Oby ich było coraz więcej, a skuteczność rosła! Trzymam kciuki!

PS. Pominęłam Nr 4, 6 i 8, bo w małym stopniu dotyczą Polski.