Czy ktoś jest nieomylny? Nie. Wszyscy popełniamy błędy, mniejsze, większe, nic nieznaczące, tragiczne. A najczęściej nie chcemy, nie lubimy przyznawać się do błędów. Skąd ta niechęć się bierze? Do czego doprowadza?

Małe dzieci, popełniając błąd, próbują ponownie. Kwadratowy klocek nie pasuje do tej okrągłej dziurki? Spróbuję do innej dziurki. Spróbuję inny klocek. Zachęcamy dziecko do prób, nie ganimy za popełnione błędy.

Ale to stopniowo się zmienia i być może już w przedszkolu dziecko dostaje do narysowania „szlaczki” czy do wypełnienia arkusze „literek”. No i co? Te dobrze, a te niedobrze, patrz tu błąd. Hahahaha – on nie umie narysować literki – hahahaha.

I jeśli stygmatyzowanie błędów trwa, dziecko nie ryzykuje. Nie próbuje nowych rozwiązań zadania, nie wychyla się ze swoimi pomysłami, nie dzieli przemyśleniami. Już go nie cieszy nauka czegokolwiek.

Wpadł mi w ręce artykuł w naszej lokalnej gazecie, papierowej, przedrukowany z portalu Bloomberg.com. Adam Minter w swym artykule Hawking taught us how to be wrong wspomina zmarłego  naukowca i jego perypetie z innymi, być może troszkę zazdroszczącymi mu sławy. Cytowany Noblista, fizyk Peter Higgs, mówi o nim: „Jego status gwiazdy daje mu natychmiastową wiarygodność, której inni nie mają.”

Stephen Hawking

Foto: Lwp Kommunikacio

Ale moją uwagę przykuł tytuł nadany w papierowej gazecie: Hawking: miał rację, że się mylił.

Artykuł Mintera wspaniale nakreśla problem z popełnianiem błędów! Okazuje się, że Stephen Hawking zakładał się z kolegami fizykami o różne kontrowersyjne teorie naukowe. Jako już znana postać wiedział, że media podchwycą zakład i nagłośnią sprawę – że się pomylił! Najczęściej bowiem przegrywał zakład, publicznie przyznawał się do swojego błędu, i wynagradzał oponenta, na przykład subskrypcją do czasopisma „dla panów” lub encyklopedią baseball’a.

Bo o co Hawkingowi chodziło? Adam Minter wyjaśnia:

„Pokora i gracja Hawkinga są rzadko spotykane w jakiejkolwiek erze nauki, ale jeszcze rzadziej w czasach, gdy nawet najmniejszy błąd jest postrzegany jako słabość i okazja do wyśmiewania i wykorzystywania. Wraz z upolitycznieniem kluczowych dziedzin naukowych, takich jak zmiana klimatu lub kwestia szczepień, sztywność związana z polityką infekuje również sposób, w jaki o tych kwestiach rozmawiamy lub nie rozmawiamy. Naukowcy ogłaszający swe osiągnięcia publicznie rzadko przyznają się do niepewności związanych ze swoimi badaniami z obawy, że to osłabi finansowanie i wsparcie dla ich badań. W rezultacie mamy naukowców z dobrymi zamiarami, którzy czują się zobowiązani publicznie przedstawiać naukę jako serię niepodważalnych prawd, w które nie można wątpić.”

Tak, żyjemy w czasach gdy najmniejszy błąd jest wytykany, wyolbrzymiany i nieraz prowadzi do przekreślenia całego dorobku życia, całej kariery. Nic dziwnego, że w obawie przed takim traktowaniem wielu kompetentnych ludzi nie stara się nawet o stanowiska publiczne, choć mogliby wiele zrobić dla społeczeństwa, nauki, kultury, naszej planety…

Ważne są więc słowa Mintera: „Jeśli życie Hawkinga miałoby cokolwiek nauczyć naukowców, osoby publiczne i użytkowników mediów społecznościowych, niech to będzie to, że pokora i gotowość do zmiany własnego sposobu myślenia nie jest oznaką słabości, ale raczej śmiałego i zaangażowanego intelektualnie umysłu. To spuścizna tak godna jak monumentalne osiągnięcia naukowe Hawkinga.”

Skąd wziąć taką pokorę i gotowość do popełniania błędów, do przyznawania się do nich bez wstydu — bo przecież uczymy się na tych błędach i każda następna próba będzie lepsza? Nauczmy tego w szkole!

pic4

Kilkakrotnie na blogu pisałam o potrzebie stworzenia uczniom takiej atmosfery. By uczniowie nie bali się popełniania błędów w czasie prób wypowiedzi pisemnej lub ustnej, czy rozwiązania zadania z matematyki, fizyki czy chemii. By umieli bez obaw o wyśmianie w klasie wyjaśnić swój tok myślenia na lekcji biologii czy historii. By podejmowali ryzyko i mogli wspólnie zastanowić się nad dalszym torem i tokiem pracy:

Klasa pełna ryzykantów

Policz swe upadki przed zwycięstwem

Rozwój nie oznacza perfekcji

Zapraszam do lektury. Atmosfera w klasie musi sprzyjać rozwojowi ucznia, a rozwój następuje tylko wtedy, gdy uczeń ma wsparcie w swych dążeniach w przyjaźnie nastawionej grupie, wspólnie rozwijającej swoje umiejętności, wspólnie ryzykującej i uczącej się na błędach (swoich i cudzych), i wspólnie dążącej do osiągnięcia jak najlepszych wyników.

Niechaj spuścizna Stephena Hawkinga nie pójdzie na marne.