Pod koniec roku szkolnego nauczyciele ostatkiem sił gonią z programem, a za oknem maj. Jak zaangażować uczniów, jak ich przytrzymać do końca czerwca i pomóc skupić się na tematach lekcji?

Myślę, że jeśli się tego do tej pory nie wprowadziło w swoim podejściu do pracy ucznia, warto delikatnie zacząć je zmieniać. Uczeń od najmniejszego do największego najlepiej uczy się, gdy jest zaangażowany emocjonalnie w to co mu się przedstawia do nauki. „Nie cierpię  ______________ (tu wstawiamy dowolny znienawidzony przedmiot)” znaczy, że nie będę się jej uczył poza tym co muszę wykuć żeby mi wszyscy dali święty spokój.

Więc jakie podejście „zmusi” ucznia do nauki? Podejście mentalności rozwojowej. Na czym to polega?

 

„Nie umiem tego, nie potrafię i już!” I koniec. Dalej uczeń nie nie próbuje. A co by było gdyby nauczyciel na to odpowiedział „JESZCZE nie umiesz! JESZCZE nie potrafisz!” To w wielkim uproszczeniu działanie rozwojowe, zmiana sposobu myślenia o własnej możliwości nauki.

Nie jest to remedium na wszystkie bolączki nauczyciela i ucznia, niemniej jednak wiem, że działa, bo przez kilkanaście lat obserwuję reakcje uczniów, którzy zjawiają się w mojej klasie w nastawieniem mentalności „stałej” – „fixed mindset”. Powoli, zmieniając język jakim opisują swoje umiejętności, stają się bardziej nastawieni na rozwój swoich umiejętności, a nie tkwienie w stałym martwym punkcie.

fixed-rozwoj

Robi tak wielu nauczycieli na świecie, jak Matt Zalaznick w swoim artykule  „Oczekiwany wzrost” z tego miesiąca na portalu Departamentu Szkolnictwa w Teksasie.

 

Zmiana języka jest niezbędna!

Wyrzucamy do kosza takie zdania jak „nie umiem”, „nie potrafię” i „to jest za trudne”

Zamieniamy je na:

Nie umiem / Nie potrafię… à Jeszcze tego nie umiem / Jeszcze tego nie potrafię, ale się tego nauczę.
Nie ciepię matematyki à Matematyka jest dla mnie trudna, ale pracuję nad lepszymi wynikami.
To jest za trudne –? To jest trudne, ale z pomocą [ kogoś lub czegoś ] na pewno sobie poradzę.

Ważne jest też posiadanie kontroli nad tym co uczeń robi, możliwość wyboru. Warto więc zastosować taki scenariusz lekcji by na każdej z nich uczeń miał możliwość dokonania wyboru i przedstawienia swojego punktu widzenia. (I absolutnie nie chodzi tu o wybór typu „dziś nie mam ochoty się uczyć to nie będę.”)

W wielu szkołach na świecie wprowadza się nowy dekalog nauczyciela (w luźnym tłumaczeniu z angielskiego):

  1. Mów do ucznia w pozytywach.
  2. Pozwól uczniom ocenić swoją pracę.
  3. Daj uczniom możliwość wyboru zadań.
  4. Pozwól uczniom na poprawkowe klasówki czy testy.
  5. Nie stawiaj uczniowi dwój ani jedynek ani zer.
  6. Uwierz, że pochodzenie ucznia (z różnych środowisk) nie jest przeszkodą w uczeniu się
  7. Zadbaj o zaufanie uczniów.
  8. W zaawansowanych klasach daj szansę słabszym uczniom.
  9. Zadanie domowe niech będzie wyborem ucznia, ale pokaż mu korelację między zadaniem a końcowym wynikiem do jakiego aspiruje.
  10. Wspólnie z administracją, innymi nauczycielami i pracownikami oświatowymi zadbaj o dobro ucznia.

Brzmi to może niewiarygodnie, a jednak działa. Wiele systemów szkolnych tzw. „demokratycznych” czy „wolnych” czy „fińskich” już te punkty w takie czy podobnej formie wprowadza od lat. W mojej szkole wszystkie dziesięć wprowadzono już kilka dekad temu. Trwało kilka lat zanim przyzwyczailiśmy się do takich zmian, ale efekty tych zmian przeszły nasze oczekiwania. Dziś nawet nie wyobrażam sobie uczyć w inny sposób.

Mam nadzieję, że niedługo w większej liczbie szkół taki dekalog będzie normą.