Słowo „nauczyciel” czyli „teacher” pokazało się w języku angielskim około 1200 lat temu. Lecz jego czas chyba dobiega końca. Profesor Guy Claxton, wybitny naukowiec z Kings College London, sugeruje, by przekształcić słowo „teacher” w „learning designer” czyli „aranżer nauki” albo „projektant uczenia się” 😉

W artykule Jordan Baker „Teachers should be re-named ‚learning designers‚ autorka przytacza wywiad z profesorem.

Profesor Claxton na konferencji w EduTECH w Sydney powiedział: “W mniejszym stopniu chodzi o przekazywanie wiedzy, a więcej o pielęgnowanie tak zwanych umiejętności miękkich, jakich uczniowie będą potrzebować w miejscu pracy w przyszłości, takich jak ciekawość i krytyczne myślenie.”

Mam ochotę niemal porzucić słowo „nauczyciel” – powiedział Claxton – „Myślę, że nie jesteśmy nauczycielami. Nauczyciel wciąż ma silne poczucie przekazywania wiedzy. Chce powiedzieć „Nauczyłem ich czegoś„.

Myślę, że teraz jesteśmy projektantami nauki, ponieważ to, co rozwija niezbędne cechy … te umiejętności miękkie, umiejętności XXI wieku … ludzie szukają sposobów w zwykłych szkołach, z normalnymi dziećmi, którym możemy zaprojektować taki program. ”

Tyle najnowszych wieści z Australii. Ciekawe… gdyż…

…innowacyjne sposoby nauczania przywędrowały do naszej szkoły z „antypodów” jeszcze w latach 1990-tych, wraz z naborem dużej liczby młodych nauczycielek. W nauce języka wówczas wprowadziliśmy uczenie tematyczne i projektowe, prawie zupełnie wycofując podawcze metody nauki pamięciowej. Od tego czasu, czysta wiedza nie była już najważniejsza, lecz umiejętności posługiwania się językiem, a przede wszystkim pewność siebie w wysławianiu się, choćby niedoskonałym. Bez ryzyka popełnienia błędu nie da się przecież kroczyć naprzód.

I już wówczas projektowaliśmy wielowarstwowe projekty, stawiając wyzwania naszym uczniom, wyzwania nie tylko językowe ale przede wszystkim

    • umiejętnej współpracy w zespole złożonym z wielu kultur i poziomów językowych,
    • podziału zadania na mniejsze części i rozdzielenie ich w miarę sprawiedliwie,
    • odpowiedzialności za swoją „działkę” i ponoszenia konsekwencji w razie niewywiązania się z umowy,
    • prezentacji wyników i wyciągnięcia wniosków poprzez refleksję.

Brzmi jak w pracy? No właśnie. To szkoła przygotowująca uczniów do funkcjonowania w 21 wieku, współdziałających, elastycznych, znających swoje mocne i słabe strony, nastawionych na nieustanny rozwój swych umiejętności i dążących do sukcesu nie tylko personalnego ale całej grupy, dla dobra projektu.

Mam wielką nadzieję, że sygnalizowane potrzeby zmian w szkolnictwie, o jakich właśnie dowiaduję się z różnych akcji na stronach Facebook’a, znajdą odzwierciedlenie w konkretnej akcji, że nie będą tylko zbiorem „lajków”. A zaczyna się świetnie, na przykład wspaniała oferta szkoleniowa FitEdukacji, polecam gorąco.

Mam wielką nadzieję, że wkrótce realizacja programu w szkołach nie będzie polegać tylko na wkuwaniu ton wiedzy i odpytywaniu z niej, ale skupi się na wykształceniu młodych ludzi, których „learning designers” czyli projektanci uczenia się zaproszą do nowocześnie zaaranżowanych projektów w każdym przedmiocie i pomogą im odważnie, umiejętnie wkroczyć w dorosłe życie.

Mam wielką nadzieję, że i mnie uda się dołożyć do tych zmian swoją cegiełkę. 🙂