W książce „Nauczka czyli jak przekuć porażkę w sukces” autorstwa Jessica Lahey i w tłumaczeniu Justyny Rudnik, wyczytałam, że Lahey powołuje się na Carol Dweck, profesor psychologii na Uniwersytecie w Stanford, która „dzieli ludzi na dwie kategorie pod względem mentalności: stałą (fixed mindset) i rozwojową (growth mindset). Osoba o mentalności stałej uważa, że inteligencja, talent czy zdolności są wrodzone i przez całe życie pozostają niezmienne, niezależnie od tego co się robi. Z kolei osoba o mentalności rozwojowej uważa, że te cechy to dopiero punkt wyjścia a przez pracę i rozwój można osiągnąć znacznie więcej. Ci których cechuje mentalność rozwojowa, mają tendencję do uczenia się dla samych siebie, co wynika z ich przekonania, że stawiając sobie poprzeczkę coraz wyżej, osiągną więcej.”

Czy to oznacza, że nie da się zmienić mentalności dziecka? Oczywiście, że się da!

Na stronie  „Mindset Works” czytam o profesor Dweck, która ponad 30 lat temu rozpoczęła badania nad odczuciami uczniów w obliczu poniesionej porażki. Według Dweck, niektórzy uczniowie zawsze potrafili pozbierać się i próbować dalej, natomiast inni popadali w rozpacz przy najmniejszym potknięciu. Pamiętam siebie samą z lat wczesno-szkolnych, byłam dokładnie właśnie taka! Perfekcjonistka, a jak coś nie wyszło, to w płacz, i „już nic nigdy więcej nie napiszę”!

Ale w szóstej klasie, w gimnazjum międzynarodowej szkoły przy ONZ w Nowym Jorku, już w latach 1970-tych nauczyciele cierpliwie tłumaczyli mi, że moje kłopoty z uczeniem się to tylko moment, to przejściowe i że zaraz na pewno dam radę, oni wierzą we mnie.

Wierzą we mnie!

To stwierdziła dr Dweck po przestudiowaniu zachowań tysięcy dzieci. Dweck wymyśliła pojęcia „mentalności stałej” (fixed mindset) i „rozwojowej” (growth mindset) by opisać nastawienie ludzi do uczenia się i do inteligencji. Stwierdziła też, że kiedy uczniowie wierzą, że mogą stać się mądrzejsi, rozumieją, że wysiłek w tym kierunku wzmacnia ich. Z tego też powodu są skłonni włożyć więcej pracy i więcej sił w to co sprawia im trudności, co z kolei przekłada się na lepsze osiągnięcia.

Nauczycielu, uwierz w moje możliwości!

Przypomina mi się fascynujący klip z Youtuba. Dziesięcioletni Dalton Sherman przemawia na konferencji nauczycieli w Dallas, Texas, w 2008 roku. Dwadzieścia tysięcy nauczycieli w hali sportowej i on na czterostronnej scenie. A jego przesłanie – genialne.

0:38 – „I believe in me. Do you believe in me?” mówi. Ja w siebie wierzę, czy wy we mnie wierzycie?

0:50 – „Do you believe that I can stand up here, fearless, and talk to over twenty thousand of you?” – Czy wierzycie że ja mogę tu stać, bez strachu, i przemawiać do ponad dwudziestu tysięcy nauczycieli?

Potem zwraca się do sektora swojej szkoły, pytając czy w niego wierzą i dostaje burzę oklasków.

Dlaczego w niego wierzą?

1:25 – bo, mówi Dalton, to jest tak: „I can do anything, be anything, create anything, dream anything, become anything…” – Mogę zrobić coś, być kimś, stworzyć coś, wymyślić coś, stać się kimś!

A potem palcem wskazuje swoich nauczycieli i mówi – „bo WY we mnie wierzycie.” Zobaczcie ten klip – daje dużo do myślenia.

W książce Lahey czytam, że „aby rozwijać autonomię […] trzeba wpoić dzieciom przekonanie, że wierzycie w ich zdolności.” Dr. Dweck twierdzi, że „mentalność stała” nie pozwala dzieciom wykazać się wytrwałością by sprostać wyzwaniom w szkole, bo dzieci te nie wierzą, że są w stanie pokonać własne ograniczenia.

Moi nauczyciele z UNIS wierzyli we mnie. Ja wierzę w moich uczniów w JIS. Wierzę w ich możliwości rozwoju i wpajam im, by sami w siebie też uwierzyli.

Tak rodzi się ich sukces.

 

PS. Inne tłumaczenie „growth mindset” i „fixed mindset” znajduje się na szkoleniowym blogu Luizy Wójtowicz. Może lepsza jest jej terminologia? Ale do mnie osobiście przemawia termin „mentalność rozwojowa” lub „mentalność stała”. Może do innych też?