The Hechinger Report to organizacja śledząca innowacje i nierówności w dostępie do edukacji, a ich artykuły trafiają w punkt: zmiana systemu szkolnictwa i sposób podawania wiedzy musi się diametralnie zmienić, a szkoły muszą zostać „spersonalizowane” by dostosować je do obecnej wiedzy „o nauce uczenia się.” Problem w tym, że to oznacza więcej pracy.

Tara Garcia Mathewson w swoim artykule „Following the lessons of learning science in schools isn’t convenient” pisze, że niektóre z najnowszych działań usiłujących zreformować edukację raczej utrudniają tradycyjnie pojęte „nauczanie.” Modele typu spersonalizowane uczenie się, uczenie się oparte na projektach, uczenie się oparte na dążeniu do mistrzostwa w jakiejś dziedzinie – wszystkie te systemy wymagają zwiększonej pracy nauczycieli i większego zaangażowania uczniów.

I  w tym tkwi niewygoda – trzeba się wysilić. Z obu stron. I może po prostu lepiej przeczekać tę falę „innowacji”?

Class Tables Classroom Chair Empty Chairs

Jednak kilku mówców na konferencji w Bostonie w zeszłym tygodniu – LearnLaunch Across Boundaries – poświęconej technologiom edukacyjnym i innowacjom, argumentowało, że te reformy to nie tylko chwilowe trendy, ale następna ewolucja systemu edukacyjnego.

Jeden z nich, Devin Vodicka, przypomniał, że ostatnia transformacja systemu edukacji nastąpiła podczas rewolucji przemysłowej. Edukacja odbywała się przedtem w jednoizbowych szkółkach, a zastąpiono ją masową „produkcją pracowników.” Takich samych.

Vodicka jest przekonany, że nadszedł czas na kolejną transformację. Od industrializacji do post-industrializacji. Od masowej produkcji jednakowo-wykształconych pracowników do masowej personalizacji uczenia się. Większa elastyczność = wyższa jakość.

„To bardzo odmienny model od tego, w jakim uczymy się obecnie, ale jest to tak niewygodny model, że go ignorujemy” powiedział w głównym wystąpieniu konferencji Sanjay Sarma, inżynier mechanik i wiceprezes ds. Otwartego Uniwersytetu przy MIT.

Sarma widzi problem w podstawowym założeniu starego modelu: „Umysł studenta jest arkuszem papieru, który profesor może zapisać. Ale to zły sposób myślenia o edukacji,” mówi Sarma. „Właściwym podejściem jest postrzeganie umysłu człowieka jako rośliny, której nauczyciel [instruktor czy profesor] oferuje nawóz, wodę i światło słoneczne, kiedy roślina tego potrzebuje lub najbardziej tego chce.”

Ciekawa metafora. Kilka miesięcy temu wzięłam udział w webinarze „Rethinking schools” i o tym samym dyskutowano – jaka ma być rola nauczyciela w klasie? Doszliśmy do wniosku:

Nauczyciel = mentor, coach, designer lub curator of experience

Mentoring i coaching wchodzi już w obieg, być może częściej na osobnych, dodatkowych kursach dla dorosłych, ale jeszcze nie w szkołach powszechnych (choć przypuszczam, że tak w jak naszej, w wielu międzynarodowych, prywatnych, czy społecznych szkołach już zaczyna się zadomawiać.)

A designer of experience? Curator of experience? To ktoś, kto stwarza uczniom możliwość samodzielnego zdobycia doświadczenia i wiedzy. Tworzy interesujący projekt, w którym uczniowie mają dużo swobody wyboru tematu lub kierunku uczenia się i kilka różnych możliwości udowodnienia, że wiedzę zdobyli i przyswoili (test pisemny lub ustny, lub kombinacja obu, albo połączenie w portfolio lub prezentacja multimedialna). A co najważniejsze, udowadniają, że potrafią te umiejętności i wiedzę kreatywnie zastosować w nowym zadaniu, w innych sytuacjach.

Sarma przytacza najnowsze badania naukowe i teorie, które pokazują jak mózg przyswaja wiedzę, jak uczniowie zapamiętują nowe informacje i jak muszą do nich sięgnąć kilkakrotnie by je przyswoić. Mówi, jak zmieniać sposób zapamiętywania by wiedza nie tylko została przyswojona ale też łatwo dostępna do ponownego kreatywnego użytku. A to wcale nie tak, jak chce uczyć podstawowy programowy podręcznik, z którego „od deski do deski” nauczyciel dyktuje z góry narzuconą wiedzę.

Profesor z MIT, Sanjay Sarma postrzega przyszłość uczenia się jako „działalność mieszaną, zindywidualizowaną, płynną i praktyczną.” Nauki ścisłe i najnowsze badania nad procesami uczenia się i myślenia wspierają jego wizję.

Pytanie tylko, czy da się w krótkim czasie zreorganizować szkoły powszechne, by umożliwić uczniom takie samodzielne uczenie się. Lecz można zacząć już dziś od małych projektów, od pracy zespołowej, i drobnymi kroczkami dążyć do dużych zmian.