Dyrektor Jarosław Pytlak w swym blogu „Wokół szkoły” pisze, że szkoła powinna być jak orkiestra symfoniczna. Zgadzam się w 100%! Współpraca na wszystkich szczeblach jest nieodzowna, gdyż nawet źle postawione krzesełka przez pracowników sali koncertowej mogą wpłynąć na wykonanie utworu, nie mówiąc już o jakiejś zgrzytającej kakofonii czy fruwającej batuty. A orkiestra to nie tylko pierwsze skrzypce.

Tymczasem z tego co się orientuję czytając wszelakie blogi i portale edukacyjne, których jest stosunkowo niewiele w porównaniu z tym, co jest dostępne w języku angielskim, w szkole w Polsce generalnie panuje indywidualizm – nauczyciele na ogół mało współpracują ze sobą i z uczniami. Uogólniam, bo oczywiście są placówki które działają prężnie, w których nauczyciele pracują wspólnie nad pomysłami jak sensownie zrealizować narzucony odgórnie program.

Natomiast w świecie panuje trend XXI wieku wołający o szeroko zakrojoną współpracę. W mojej szkole już 10 lat temu wprowadzono, nie bez problemów oczywiście, system PLC czyli „Professional Learning Community” – czyli systematyczna współpraca grupy nauczycieli, których zadaniem jest postawić cele dla siebie i dla uczniów, wdrażać je, wypracować pedagogiczne metody, sprawdzać te metody, analizować zebrane dane czyli wyniki z różnych klas i refleksje uczniów nad ich własnym uczeniem się. Współpracować tak, aby usprawnić rozwój umiejętności nie tylko uczniów ale też i samych nauczycieli.

To jest niezmiernie trudne, ale niesamowicie skuteczne. Wiem to z autopsji z naszej szkoły, gdzie praca w PLC bywa niezmiernie stresująca gdy w grupie znajdzie się osoba nastawiona ultra-negatywnie do współpracy, jak również może być wręcz fenomenalna w gronie nastawionym na kooperację i komunikację. Grupa która ma wystarczające zaufanie do siebie nawzajem by nieuchronne różnice zdań skoncentrować na spornym temacie a nie atakach personalnych jest niezwykle skuteczna a uczniowie osiągają wspaniałe wyniki nie tylko w nauce w naszej szkole ale też w życiu późniejszym.

Pracuję w międzynarodowej szkole, gdzie nie tylko uczniowie wywodzą się z 66 krajów ale również nauczyciele. Współpraca nieraz bywa bardzo trudna. Dlatego mamy co roku bardzo dużo szkoleń, dzięki którym jesteśmy ciągle na bieżąco z najnowszymi badaniami psychologicznymi i pedagogicznymi na uniwersytetach w USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, lub Australii i Nowej Zelandii.

 

POZYTYWNE NASTAWIENIE – MENTALNOŚĆ ROZWOJOWA

Jednym z takich badań jest 30-letnia praca Carol Dweck, profesor psychologii na Uniwersytecie w Stanford, która dzieli ludzi na dwie kategorie pod względem mentalności: stałą (fixed mindset) i rozwojową (growth mindset). Osoba o mentalności stałej uważa, że inteligencja, talent czy zdolności są wrodzone i przez całe życie pozostają niezmienne, niezależnie od tego co się robi.

Z kolei osoba o mentalności rozwojowej uważa, że te cechy to dopiero punkt wyjścia a przez pracę i rozwój można osiągnąć znacznie więcej. Ci których cechuje mentalność rozwojowa, mają tendencję do uczenia się dla samych siebie, co wynika z ich przekonania, że stawiając sobie poprzeczkę coraz wyżej, osiągną więcej.

Czy to oznacza, że nie da się zmienić mentalności dziecka? Oczywiście, że się da! I tu wchodzi w grę odpowiednia edukacja w szkole do tego przygotowanej by zmienić tę mentalność dziecka i nastawić je na ROZWÓJ. Dzieci muszą uwierzyć, że im się uda, być pozytywnie nastawione do nauki, do rozwiązywania problemów, do współpracy ze sobą i z nauczycielami, do komunikacji czyli do negocjacji, debaty, umiejętnego i kulturalnego komentowania zdarzeń.

Młodzi ludzie muszą wykształcić w sobie umiejętności, które pozwolą im na osiągnięcie sukcesu w XXI wieku, gdzie ewenementem będzie pójście do pracy w jednej firmie i przepracowanie w niej całego życia. 

 

Jakie umiejętności powinna kształtować szkoła w XXI wieku?

  • KOMUNIKACJA – umiejętność rozmowy, debaty, negocjacji, konstruktywnego komentarza i refleksji
  • KOOPERACJA – współpraca z innymi, znów negocjacja podziału ról i zadań, pracy nad sobą i w grupie
  • KOMPASJA – empatia i wpół-odczuwanie
  • ELASTYCZNOŚĆ – umiejętność szybkiej reakcji na zmiany w technologii czy nieprzewidziane przeszkody w realizacji celu. Nie da się? Skądże – spróbujemy w inny sposób. Będziemy próbować aż do skutku. Mentalność rozwojowa!

 

Czytałam niedawno biografię Elon Musk – ileż razy on usłyszał NIE! Ale się nie poddał, otacza się ludźmi nastawionymi na progres i rozwiązywanie problemów i dąży do celu (no i jasne, miał też trochę szczęścia w krytycznych momentach, trzeba być w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie). Tacy są lub byli i Richard Branson, i Steve Jobs i Bill Gates, ci których stawiamy na piedestale sukcesu, i wielu innych, ale najczęściej nie myślimy o gigantycznej pracy którą wykonali by tam dotrzeć.

A przede wszystkim – mieli chyba wrodzoną pozytywną mentalność i chęć do nauki i pracy. A tego MOŻNA się nauczyć, to MOŻNA wykształcić. 

I TEGO WŁAŚNIE powinna uczyć współczesna szkoła.  Nie znajomości wszystkich faktów, bo wiedza nie jest już tak ograniczona jak w XIX lub nawet w XX wieku, ale KOJARZENIA faktów i wspólnego TWORZENIA z nich nowej wiedzy.  

Nie cichego i pasywnego siedzenia w ławce i nieprzeszkadzania nauczycielowi w wykładzie, ale AKTYWNEGO ZDOBYWANIA wiedzy z wstępnie przygotowanych przez nauczyciela źródeł a potem PRZETWARZANIA tej wiedzy pod opieką nauczyciela jako MENTORA, po angielsku słowo „FACILITATOR” jest najlepsze, nauczyciel to taki „ułatwiacz” zdobywania tych niezbędnych umiejętności.

Nie pracy samemu typu „idź do domu i naucz się” (czyli właściwie często „idź na korepetycje” bo niektóre dzieci nie potrafią same się nauczyć) ale WSPÓLNEJ pracy w AKTYWNYM gronie zdobywającym potrzebną im wiedzę do rozwiązywania postawionego zadania czy problemu.

Współczesna szkoła musi pomóc uczniom zdobyć umiejętności które pracodawcy JUŻ szukają, a za 10 czy 15 lat będą szukali pracowników na stanowiska które jeszcze nie istnieją!

 

GLOBALNE KOMPETENCJE

Globalna kompetencja jest to zrozumienie i świadomość postrzegania siebie jako aktywnego uczestnika na świecie, a nie tylko obserwatora. Do tego niezbędna jest umiejętność rozpatrywania spraw z różnych perspektyw, umiejętność pracy w zespole, umiejętność wymyślenia nowych rozwiązań i rozwiązywania problemów.

Już w 2015 roku FORBES.pl wymieniał dziesięć pożądanych umiejętności pracowników:

  1. UMIEJĘTNOŚĆ PRACY W MULTIKULTUROWYM ŚRODOWISKU
  2. KOMUNIKATYWNOŚĆ
  3. Multizadaniowość
  4. Myślenie analityczne
  5. Znajomość języków obcych
  6. UMIEJĘTNOŚĆ PRACY W GRUPIE
  7. Orientacja na cel
  8. Zrozumienie postawy wsparcia biznesu
  9. Dodatkowe kwalifikacje zawodowe
  10. Umiejętność pracy pod presją czasu

W 2016 roku FORBES powtarza 1, 2 i 6 czyli

  1. UMIEJĘTNOŚĆ PRACY W MULTIKULTUROWYM ŚRODOWISKU
  2. KOMUNIKATYWNOŚĆ
  3. UMIEJĘTNOŚĆ PRACY W GRUPIE

i dodaje umiejętność budowania relacji z klientem, umiejętność zarządzania projektami.

Więc pytanie – skoro TAKIE umiejętności są potrzebne „na wczoraj” to JAK ma młody człowiek je zdobyć, skąd je MIEĆ? W szkole się ich najczęściej nie uczy, bo trzeba słuchać jak nauczyciel „przekazuje wiedzę” i wykuć na pamięć tysiące wzorów czy historycznych faktów albo spamiętać co kto komu powiedział w jakiejś osiemnastowiecznej powieści. A przecież to można dziś na poczekaniu „wygooglować.”

Tak więc uważam, że nowoczesna współczesna szkoła w Polsce powinna ukierunkować się na:

1/ Pracę w zespole i szeroko zakrojoną współpracę w ogóle, czyli pracę

A/ nauczycieli ze sobą nad celami i wyborem najlepszych metod pedagogicznych do zrealizowania tych celów, włączając w to oczywiście nowoczesne technologie. Tu wdrożenie systemu PLC „Professional Learning Communities” byłoby pomocne.

B/ nauczycieli i uczniów nad rozwijaniem potrzebnych umiejętności pracy w grupie czyli stawianie celu/zadania a następnie próby, weryfikacja metod, refleksja, dalsze próby, weryfikacja i refleksja, publikacja i refleksja. Tu potrzebne są szeroko zakrojone szkolenia nauczycieli.

C/ uczniów wspólnie ze sobą nad projektami i zadaniami, i NAD sobą samym poprzez refleksje i omawianie z nauczycielem rozwoju własnych umiejętności.

2/ Pracę nad komunikatywnością, czyli

A/ umiejętnym wysławianiem się i doborem słów, znaczeniem dobieranych słów

B/ umiejętnością „public speaking” czyli wystąpieniem publicznym, oraz budowaniem wiary w siebie i swoje możliwości

C/ łączeniem komunikatywności z empatią i kompasją, współpracą ze środowiskiem szkolnym i poza szkolnym ( na przykład „poranek wierszy” dla seniorów, program „czytam młodszym” albo „pomagam potrzebującym”)

3/ Pracę i współpracę w wielorakim środowisku

Globalne kompetencje czyli właśnie komunikatywność i kooperację opartą na empatii i kompasji można wykształcić we własnym środowisku, nie musi to być wielokulturowe czy międzynarodowe środowisko, choć w Polsce przecież istnieją różne grupy etniczne. Inność w znaczeniu „on ma inny kolor skóry czy kształt oczu” albo „ona ma inne poglądy na religię niż ja” powoduje w dzisiejszych czasach gwałtowne i negatywne reakcje, napędzając psychozę tłumu.

Moim zdaniem ważniejsze jest by trzydziesto-osobowa klasa piąta czy ósma czy którakolwiek w szkole była w miarę zgranym środowiskiem, w którym uczniowie chętnie współpracują ze sobą, pracując nad kompetencjami których znaczenie rozumieją.

Na przykład:

„Uczę się jak napisać przekonywujące przemówienie na temat wartości człowieczeństwa i je kompetentnie wygłosić bo to mi będzie potrzebne w następnych klasach i w pracy lub na studiach.”

Nieważne czy na podstawie książki Orwella „Folwark Zwierzęcy”, czy „Makbeta” czy na podstawie opowiadania „Łysek z pokładu Idy” i czy przeczytałam cała książkę od deski do deski i wiem kto co komu powiedział w danym momencie akcji bo z tego będzie klasówka.

Ważne jest to, że pracując nad swym przemówieniem w parze z kolegą wspólnie wybieram cytaty, konsultuję z nim moje i jego argumenty, przerabiam własne przemówienie na podstawie jego konstruktywnego komentarza i jemu pomagam bo słaby z ortografii, ćwiczę z nim moją dykcję i gesty bo on w tym lepszy, zastanawiam się nad własnym głosem, czy wystarczający, moduluję by przekonać widza, itp. itd. Współpracując z kolegą poznaję go, nie jest mi już obcy, inny.

Ważne jest, że w tej współpracy wykształcam – z pomocą mojego nauczyciela – kooperację i negocjację bo musimy z kolegą uzgodnić plan działania, empatię i kompasję bo lepiej rozumiem problemy innych,  oraz wielowarstwową komunikatywność bo muszę dogadać się z kolegą, napisać refleksję i omówić ją z nauczycielem (formatywna ocena pracy) i wystąpić przed publicznością (najlepiej inną niż własna klasa, odbiorca autentyczny to ważne doświadczenie dla ucznia) po czym znów napisać refleksję i ocenić swoją pracę i wyniki (sumatywna ocena pracy, może być wystawiona przez nauczyciela, grupowa lub indywidualna, samo-ocena). O formatywnych i sumatywnych ocenach już w 2005 roku pisze Ewa Niemiec na portalu szkolnictwo.pl.

 

JAK OSIĄGNĄĆ TAKI WARIANT EDUKACJI NA MIARĘ XXI WIEKU?

Żyjemy w pewnych uwarunkowaniach i niestety decyzje podejmowane do tej pory nie sprzyjały i nie sprzyjają jeszcze możliwościom ukierunkowania edukacji w Polsce na tor XXI wieku. Niemniej jednak pewne kroki można ku temu zrobić, oddolnie, jako indywidualny nauczyciel lub grupa nauczycieli, jako poszczególne szkoły, najczęściej niepubliczne, ale na pewno nie tylko te.

I to już się dzieje! Coraz częściej widzę na blogach relacje ze świetnych projektów jak Noc Belfrów na blogu eduzmieniacz.com Oktawii Gorzeńskiej. W gazetach czytam o wybitnych osiągnięciach uczniów w dziedzinie komunikacji (Mikołaj Niczyj z Wrocławia – brawo!) Słyszę od znajomych nauczycieli, że coś robią, coś się dzieje. Jest zainteresowanie nowoczesną edukacją. Da się! Trzeba tylko chcieć.

A dalekosiężne cele powinny być ukierunkowane na systemową zmianę filozofii i pedagogiki nauczania, nastawienie na wykształcenie kompetencji globalnych i umiejętności potrzebnych do zarządzania dostępną wiedzą, bo wiedzę teraz każdy nosi w kieszeni w smartfonie. Szukać odpowiedzi na pytania: Jak uczeń ma znaleźć to czego potrzebuje? Co ma z tą wiedzą zrobić? Jak ją przetworzyć i udoskonalić? W jaki sposób zdobytą i przetworzoną wiedzą może zmienić i w jaki sposób udoskonalić świat, ochronić świat przed zniszczeniem?

To jest XXI wiek w edukacji. To się dzieje dziś w edukacji anglojęzycznej na całym świecie. Oby w Polsce nie zajęło nam następnych dekad by to zrozumieć, bo nam się orkiestra po prostu rozpadnie.