Pamiętam w dzieciństwie wystrój klasy. Szkoła była zwyczajna, ławki też, klasa liczyła ze 35 mundurków z obowiązkowymi białymi kołnierzykami, przynajmniej dla dziewczynek (i jak strasznie zazdrościłam tej z kucykami, która zawsze miała inny kołnierzyk z ręcznie dzierganą koronką!)

 

klasa67

I co się zmieniło pod tym względem przez pół wieku? W niektórych szkołach – niewiele. Nadal na ścianach wiszą jakieś portrety jakichś dygnitarzy. I krzyż (no, to faktycznie zmiana).

Korkowa tablica na gazetkę ścienną? Jest.

Nadal jest tablica – może już nie czarna czy zielona, tylko biała do pisania markerami, albo nawet multimedialna.

No i ławki.

Rzęęęęęęęęędy nowoczesnych ławek…

rzadlawek

I rzęęęęęęęędy wiercących się uczniów, bo przecież uczeń, choć w MOJEJ klasie na MOIM przedmiocie siedzi TYLKO przez 45 minut, wprawdzie na twardym krześle, obojętnie czy drewnianym, metalowym czy plastikowym (i dlaczego się tak kręcisz, nie potrafisz pięć minut usiedzieć spokojnie i się skupić???) – to w skali dnia, mając sześć czy osiem lekcji, robi się z tego kilka ładnych godzin. Siedzenia. Na twardym. D… boli!

A przecież można inaczej, i wcale nie musi być to ogromny wydatek! W artykule Katriny Schwartz What Teachers Must Consider When Moving to Flexible Seating autorka przytacza kilka przykładów nauczycieli, którzy na początku wnieśli do kąta klasy jakieś fotele, pufy, worki sako czy wielkie poduchy, a po jakimś czasie po prostu zrezygnowali z ławek całkowicie.

Dlaczego warto zamienić ławkę na poduchę?

Schwartz przytacza przykład Megan Fox, nauczycielki 3 klasy, która rok temu rozpoczęła przemiany w swojej sali lekcyjnej, a w tym roku w ogóle usunęła z sali swoje biurko.  Fox lubi przestrzeń w której uczniowie mogą poruszać się swobodnie i jest zadowolona, bo uczniowie czują, że każdy kąt klasy jest przeznaczony do nauki.

„Najczęściej przez to moja klasa jest bardziej pozytywna.” Mówi Megan Fox. „Moi uczniowie uczą się współpracować ze sobą poprzez te elastyczne miejsca pracy. Nieraz dwójka chce usiąść na tej samej pufie, i uczą się cennych umiejętności rozwiązywania konfliktów i negocjacji.” Wiedzą, że jeśli wdadzą się w konflikt, Fox wyznaczy im miejsca do siedzenia. A ponieważ nie chcą stracić przywileju wolnego wyboru – nauczyli się rozwiązywać problemy pokojowo.

Jak to zrobić?

Najciekawsze w artykule Katriny Schwartz wydało mi się stwierdzenie, że najważniejszą osobą w takim przedsięwzięciu zmiany przestrzeni edukacyjnej jest — pani czy pan sprzątający klasę! Bo to oni będą marudzić, że dywan trzeba odkurzyć czy poduchy przetrzepać. Dlatego może warto wytłumaczyć im wcześniej po co te zmiany i dlaczego są tak ważne dla psychicznego i fizycznego komfortu i rozwoju uczniów.  Mieć ich poparcie.

Poprzeć zmianę muszą też sami uczniowie. Nie tylko na zasadzie „chcecie zamienić ławkę na poduchę? TAAAAAAK!!! Huraaaa!” i niech się „pani” czy „pan” martwi jak to zrobić. Warto zaangażować uczniów w całą akcję, na poziomie klasy lub całej szkoły. Niezależnie od wieku.

Na przykład, jak zrobiono to w okręgu szkół w Ohio? Uczniowie w grupach sami projektowali wystrój sal. Musieli nauczyć się zastosować oprogramowanie 3D by zrobić symulacje wystroju, zaprojektować wnętrza, opracować kosztorysy, alternatywy dla swojego budżetu, i dostosować projekty do możliwości.

Zaangażowanie uczniów w przemeblowanie następnie przełożyło się na szacunek do swego miejsca pracy.

 Cytowana wcześniej Megan Fox nie miała wielkiego budżetu na zmianę wystroju. Dlatego zwróciła się do znajomych, którzy podarowali jej niepotrzebne meble typu sofy czy fotele. Kupiła też tanie piłki do siedzenia i maty do jogi, a także kółka (na rzepy do dywanu) które rozkłada na podłodze w zależności od potrzeb.

klasa2

 

W mojej szkole, raczej nienarzekającej na budżet, mój kolega dostał odmowę wymiany mebli na nowe w swojej klasie licealnej. Poprosił więc o stare i o budżet na zmianę tapicerki by ją ujednolicić. Całość wygląda świetnie.

Z zazdrością zaglądam do jego klasy, choć nie narzekam na swoją, bo z kolei moi uczniowie pracują w często zmieniających się grupach, toteż pięć grup po cztery trójkątne stoliki i plastikowe krzesełka na kółkach sprawdzają się w tej roli. Natomiast podczas cichego czytania, moi uczniowie siadają na długiej sofie pod oknem lub na ogromnych poduchach wyciąganych z kąta sali.

A co jeśli musimy mieć ławki w klasie, „bo tak”? Niektórzy nauczyciele zostawiają kilka, przesuwają je pod ściany, tworząc tym samym również nieraz potrzebną przestrzeń do odosobnienia, np. do kończącej temat klasówki czy wypracowania, czy też chwilowej samodzielnej pracy.

Na koniec artykułu Schwartz wskazuje na konieczność przemyślenia decyzji o zmianie przestrzeni edukacyjnej, przytaczając Davida Thornberga i jego klasyfikacji (12 stron w j. angielskim) dla przestrzeni edukacyjnych, których ludzie zawsze używali: ogniska, wodopoju i jaskini.

  • Ognisko jest miejscem narracji, bezpośredniego przepływu informacji od jednej osoby do drugiej. To większa grupa w kółku.
  • Wodopój to miejsce towarzyskie, w którym rówieśnicy mogą uczyć się od siebie nawzajem. To grupka przy czterech stolikach, na przykład.
  • A jaskinia jest samotną przestrzenią do osobistej refleksji i pracy indywidualnej.  Nauczyciele, którzy pomyślnie przeszli na elastyczne przestrzenie do nauki, nie tylko rezygnują z biurka. Zapewniają dzieciom wszystkie trzy przestrzenie do nauki.

Więc może warto przemyśleć w jakich warunkach pracują uczniowie w klasie, i jak od nowego roku (szkolnego lub kalendarzowego) zamienić ławkę na poduchę?