Opiekujemy się zwierzętami. Opiekujemy się dziećmi. Czasami opiekujemy się chorymi. Ale czy da się zaopiekować „piętrem” w szpitalu?

W pewnym mieście, w pewnym szpitalu, leżał młody człowiek, dwudziestoparoletni. Chorował na raka, nieistotne jakiego. Walczył dzielnie przez dwa lata, a z nim z poświęceniem walczyły pielęgniarki. Z nim walczyła jego młoda żona.

Niestety, młody człowiek przegrał tę walkę. Choć jego żona załamała się zupełnie, po pewnym czasie odżyła. Przypominając sobie niemal całe dwa lata spędzone wraz z mężem w szpitalu, chciała zrobić coś dla innych pacjentów. Pomóc im, ale innego rodzaju opieką.

I zapoczątkowała „paczkę uśmiechu” czyli pudełko z grami, filmami, kartkami ze słowami otuchy. Do takiej paczki można właściwie włożyć wszystko co mogłoby komuś sprawić trochę radości. Od trzech lat przynosi takie paczki wszystkim pacjentom onkologii. Zaopiekowała się całym piętrem.

Paczki uśmiechu

Paczki uśmiechu. Foto: Medical City Dallas

Pomyślałam sobie, że takie „paczki uśmiechu” mogłyby zrobić też szkolne dzieci. Wystarczyłoby umówić się z lokalnym szpitalem, policzyć łóżka i pacjentów, i zainspirować dzieci do akcji.

Mogłyby pisać do pacjentów listy. Własnoręcznie zrobić kartki, albo nawet ułożyć krótkie śmieszne historyjki i zilustrować je. Mogłyby złożyć się na jakąś grę – karty, planszową, czy jakąś inną. Wybrać ciekawą książkę do kupienia, czy nawet fajną zabawkę.

Przykładowa paczka uśmiechu

Przykładowa paczka uśmiechu. Foto: Medical City Dallas.

A czego w trakcie takiej akcji mogłyby się nauczyć? Planowania i negocjacji pomysłów, organizacji czasu i pracy, skupienia i empatii, taktu i życzliwości dla innych. Bezinteresownej życzliwości. Bezinteresownej pomocy innym, za uśmiech.

Myślę, że warto brać przykład z młodej kobiety i jej wielkiego serca. Zaszczepić pomysł w szkole, w klasie, i zaopiekować się „piętrem” co jakiś czas zaopatrując pacjentów w „paczki uśmiechu.”

Jestem pewna, że uśmiech zagości na każdej twarzy. 🙂