Czy warto podzielić się swoim czasem i wiedzą z innymi, którzy tego potrzebują?

W naszej szkole uczniowie od najmłodszych klas stykają się z ideą „service learning” czyli uczenia się jak nieść wszelako-rozumianą pomoc innym. Uczniowie pomagają sobie w klasie w wielu czynnościach i zadaniach. Dzięki temu, dochodząc do szkoły średniej, wielu z nich wykracza poza ramy szkolnych klubów i na własną rękę szuka sposobów jak „Być najlepszym dla świata.”

Bo Być najlepszym dla świata to motto naszej szkoły.

Oto jeden z wielu przykładów które mogę przytoczyć: w  Jak misja szkoły kształtuje postawę ucznia opisałam Riwę i jej wakacyjną przygodę w jej rodzinnej Japonii. A dziś inny przykład, moja uczennica Madoka. Też Japonka, ale opowiedziała mi swoją wyprawę do Nepalu w wakacje między 11 a 12 klasą.

Sama wyszukała sobie wyjazd na stronie www.projects-abroad.org . Jej zamiarem, jak mi mówiła, było „pogadać trochę więcej po angielsku, bo zawsze mnie ganisz, że mówię za cicho i boję się ludzi i boję się podnieść rękę na lekcji i coś powiedzieć. Więc postanowiłam rzucić się na głęboką wodę i zapisałam się na wyjazd do Nepalu, przy okazji pomóc w projekcie odbudowy jednej ze szkół.”

Madoka wybrała ten projekt bo na moim kursie IB English B pierwszy temat to „Edukacja i równy dostęp do wysokiej jakości edukacji”. Wymyśliłam sobie ten temat bo w nim można rozwinąć wiele wątków. W naszej raczej elitarnej szkole dzieci nieraz nie odczuwają jak wielkie mają szczęście po prostu MIEĆ dostęp do edukacji, podczas gdy tysiące dzieci na świecie tego dostępu nie ma, nie mówiąc już nawet o jakości. A przecież każde dziecko CHCE się uczyć i gdy dostaje taką możliwość – wykorzystuje je „na maksa”. Pisałam o tym w Przyszłość uczenia się wspominając eksperyment profesora Sugata Mitry.

Ale wracając do Madoki, wybrała Nepal i pomoc szkole po trzęsieniu ziemi jakie nawiedziło ten kraj. Dlaczego? Bo kiedyś z klasą poszliśmy piechotą przez wąskie uliczki do nieco slumsowej dzielnicy tuż obok naszej szkoły, do malutkiej podstawówki, budynek z 6 pomieszczeniami na klasy od 1 do 6 i ciemną komórką bez okna, 3×5 metry, w którym urzędował dyrektor ze swoim biurkiem, był stół dla nauczycieli przy którym jedli i pracowali, a półki wzdłuż ścian obłożone były dokumentacją szkolną i przyborami do różnych przedmiotów.

Moje klasy IB English B od 2009 roku pomagają tej szkole w różny sposób, ucząc angielskiego, zbierając fundusze na instalacje wiatraków, malowanie, materace do gimnastyki na podwórku bo brak sali lub boiska, renowację jedynej toalety na 150 dzieci (dobudowaliśmy drugą i wstawiliśmy umywalki do mycia rąk, bo nie było.)

I ta wycieczka otwiera uczniom oczy. Jak widać po Madoce, również serca. Madoka postanowiła pojechać do Nepalu w czasie wakacji. Poznała tam wielu dorosłych już wolontariuszy jak również całą grupę licealistów z wielu krajów, zapaleńców do pomocy innym, tak jak ona. Jej grupa malowała ściany postawione przez poprzednią grupę wolontariuszy.

Powoli, wspólnym wysiłkiem uczniów z wielu kultur i wielu wyznań, wielu krajów i kontynentów, szkoła w Nepalu „nabiera rumieńców” a dzieci, jak widać na zdjęciach Madoki, uśmiechają się szczęśliwe, że znów mają miejsce gdzie wspólnie mogą się czegoś nowego nauczyć.

Madoka i uczniowie
Madoka opowiedziała mi o swojej pracy z wolontariuszami, ale przede wszystkim była zaskoczona chęcią dzieci do nauki. Jaką zauważyłaś różnicę? zapytałam. Odpowiedziała tak:

Czy warto podzielić się swoim czasem i wiedzą z innymi, którzy tego potrzebują? zapytałam Madokę na koniec naszej konwersacji, bo przecież w wakacje większość leży na plaży lub pod drzewem, lub zwiedza muzea i zabytki.

Popatrzyła na mnie z ogromnym zdziwieniem. Ale dlaczego pytasz? Oczywiście! To chyba każdy tak myśli, prawda? No, może nie KAŻDY, dodała, ale większość na pewno. Przecież to takie przyjemne uczucie móc pomóc innym.

Uśmiechnęłam się. No tak, pomyślałam, bo w naszej szkole większość ma to niemal „we krwi”.

Być najlepszym dla świata. Tak staramy się wykształcić naszych uczniów.