Niejeden rodzic rozdziera szaty, bo syn czy córka po prostu „No nie uczy się! Ileż razy wysyłam do pokoju, wrzeszczę ‘ucz się wreszcie’ i nic. Siedzi godzinami w pokoju, zaklina, że ‘przecież się uczyłam dwie godziny’ a rezultatów nie ma.”

frustrated

Foto: Semana-Ingimage

Ale czy uczeń na pewno UMIE się uczyć? W artykule na Edweek.com (płatny portal) czytam artykuł Stephena Sawchuka „Learning How to Learn Could Be a Student’s Most Valuable Skill” („Uczenie się jak się uczyć może być najwartościowszą umiejętnością ucznia”) i potakuję głową, bo od lat pierwszą rzeczą którą uczę dzieci w liceum to trzy pierwsze punkty na infografice.

Czy każdy nauczyciel pomaga swym uczniom by nauczyli się jak się uczyć?

10 ways to learn

Infografika: Education Week

Po pierwsze – wytłumacz a zrozumiesz (#1 i #2). Wytłumacz komuś czy sobie o co chodzi w zdaniu, akapicie, rozdziale książki czy podręcznika. Do tego od dawna stosuję grupy: uczniowie siedzą przy stolikach w grupach 3-4 osobowych, często zmienianych w zależności od potrzeb zadania. Staram się, by na każdej lekcji każdy uczeń tłumaczył coś komuś, a ja krążąc po klasie staram się włączyć do rozmów, szczególnie gdy słabszy uczeń ma coś wytłumaczyć innemu, kto podejrzewam być może już to wie – jemu/jej tłumaczę potrzebę wykazania trochę cierpliwości (przydaje się w życiu 🙂 ).

Po drugie – podsumuj (#3). Ucząc języka angielskiego na autentycznych „native-speaker”-owych tekstach przy czytaniu nowego materiału (artykuł, książka, wiersz) proszę uczniów o podsumowanie co zrozumieli z akapitu czy nawet z dłuższego i mocno rozbudowanego zdania. Rekonstrukcja we własnych słowach zawsze daje efekt zapamiętania, a głośne wyrażenie swoich myśli podwaja ten efekt.

Po trzecie – bazgrz (#4 i #6). Czyli podkreślaj, koloruj, rysuj kółka. Ja stosuję na przykład kod kolorów do zakreślania elementów akapitu analizy, każdy element innym kolorem, a uczniowie podchwytują i zawsze na koniec ćwiczeń mówią „dobrze, że były kolory, bo lepiej pamiętam co gdzie pisać i jaka jest kolejność zdań.” A niektóre dzieci rysują na lekcji zamiast pisać notatki – i często okazuje się, że rysunek im pomaga! Wplecione słowa-klucze, strzałki i kółka, jakieś szyfry okazują się autorskim kodem do zapamiętywania.

Pozwólmy kreatywnym uczniom zapamiętywać we własny sposób. Ja pamiętam na egzaminie z gramatyki pamiętałam gdzie jest odpowiedź na pytanie profesora: dokładnie mogłam opisać, które zdanie w akapicie, na której stronie, przy którym zdjęciu teoretyka w kapeluszu. Ale co w zdaniu było wypadło mi z głowy. Na szczęście profesor zaciekawiony moim sposobem zapamiętywania otworzył podręcznik. Faktycznie, dokładnie w tym miejscu znalazł odpowiedź na swe pytanie. Zaliczył mi :).

Po czwarte – słówka i powtórki (#5, 7, 8) W uczeniu się słówek, konceptów, formułek czy potrzebnych podstawowych schematów pomagają obrazki, (np. książka ze słownictwem do testu SAT ze śmiesznymi obrazkami) lub quizy online. Ja używam Quizlet.com gdzie można samemu opracować quiz słówek, albo zlecić uczniom jako formę uczenia siebie i innych, np. każdy dostaje 1 koncept do opracowania i tworzy 5 pytań, na które później wszyscy odpowiadają. Nauczyciel tylko krąży i pomaga sformułować pytania.Quizlet.com ma kilka manualnych gier na szybkość reakcji, co pobudza uczniów do rywalizacji między sobą. Nieraz nawet cichaczem w domu wracają do ćwiczenia by jeszcze raz spróbować polepszyć wynik i podciągnąć się na generowanej tabeli wyników (odkrywam to na następnej lekcji 🙂 )

Po piąte – practice makes perfect (#9 i #10) Ćwiczenie w wieloraki sposób pozwala na zapamiętanie materiału, nauczenie się nowych słówek czy sposobów rozwiązania zadania. Na przykład, po omówieniu definicji przy śmiesznych obrazkach i ćwiczeniach na QQuizlet.com proszę uczniów by te 10 nowych słówek z listy 3000 słów na egzamin SAT włączyli do pisanego zadania: odpowiedz na swym blogu na pytanie związane z tematem bloku lekcyjnego. Ponieważ lista słów nie jest konkretnie związana z tematem, uczniowie główkują jak je kreatywnie użyć w tekście, tak, by nie brzmiały obco. Trudne zadanie, ale skuteczne, bo trzeba to zrobić kilka razy by nabrać wprawy, podpatrzeć jak inni w klasie sobie z tym poradzili (uczniowie komentują na 3 blogach rówieśników, za każdym razem innych z klasy) i poprawić swoje wypracowanie. Oczywiście pozwalam im poprawiać kilka razy, a ostatnia ocena wędruje do dziennika. A nowe słówka pojawiają się potem same w innych wypracowaniach; zostały w głowach. 🙂

Różne sposoby do zastosowania: przez nauczycieli, przez samych uczniów, przez rodziców, którzy mogą zasugerować swym dzieciom (lub może też nauczycielom?) inne rozwiązania niż dotychczas stosowane. Może właśnie w taki sposób skuteczność uczenia się wzrośnie, a frustracja zniknie, bo każdy uczeń będzie lepiej umiał się uczyć?