Brzmi zatrważająco, ale wcale nie chodzi o podejmowanie ryzyka typu „czy uda się dziś ściągnąć na klasówce?” lub „czy uda się zeskoczyć z szafy przed tablicę nad wszystkimi ławkami.” Brrrr…. Nic takiego!

W swym artykule „A classroom full of risktakers” Leticia Guzman pisze o stworzeniu takiej atmosfery w klasie, by każdy uczeń w niej wiedział, że jest to dla niego/dla niej bezpieczne miejsce w którym może zaryzykować nietypową odpowiedź, zaproponować nietypowe rozwiązanie, i będzie miał z tego ryzyka nie tylko satysfakcję ale i korzyść.

Guzman pisze: „Nikt nie uczy się bez popełniania błędów. Wręcz przeciwnie – uczymy się DZIĘKI popełnionym błędom. Ale w klasie, popełnianie błędów i podejmowanie ryzyka może być w najlepszym wypadku niedocenione, a w najgorszym wyśmiane i lub nawet ukarane.”

Ba! Nigdy nie zapomnę gdy w latach 1970-tych po powrocie z pięcioletniego pobytu w USA w międzynarodowej szkole, w pewnej klasie wywołana do odpowiedzi zaczęłam od  „ja myślę, że…” Bo „I think that…” to była podstawa nauki w szkole ONZ w Nowym Jorku. Tam nauczono mnie myśleć.

Niestety, polonistka zgasiła mnie od razu, „siadaj, nie jesteś tu od myślenia, klasa, co autor chciał powiedzieć, jest tylko jedna odpowiedź, kto wie?”

Hmm…

Być może dlatego odkąd sama uczę w szkole staram się wspierać każdego ucznia w jego wypowiedzi, pomagać, pozwalać zaryzykować i cierpliwie słucham do końca, czekam na kropkę w zdaniu. Bo może właśnie dziś po wielu próbach i błędach przyjdzie olśnienie, dogłębne zrozumienie, żaróweczka zapali się jasnym światłem?

foto: Guzman/shutterstock/patpitchaya

A jeśli nie?

Ważne jest to, że się spróbowało, nie stało w miejscu, nie siedziało bezczynnie, beznamiętnie słuchając.

Zgadzam się całkowicie z Guzman, bo ja też wierzę, że trzeba ponieść porażkę zanim odniesie się sukces, i aby rozwijać się, trzeba to zrobić w trudnych sytuacjach. Tak jak Guzman dziś, ja zastanawiałam się kiedyś jak stworzyć bezpieczną przestrzeń w mojej klasie dla każdego z moich międzynarodowych uczniów, by mogli swobodnie mówić swoją łamaną angielszczyzną, nie bojąc się i nie wstydząc się swych błędów? Jak stworzyć taką atmosferę, by moi uczniowie odnosili się do siebie z szacunkiem i wspierali się wzajemnie, ryzykując niepowodzeniem? 

Guzman przytacza kilka ciekawych sposobów na stworzenie takiej przyjaznej atmosfery:

  • Święto Wytrwałości – jedna z zapytanych nauczycielek obserwuje uczniów w czasie lekcji, i nagradza klasę za wytrwałość wkładając kolorową szklaną kulkę do słoika, a gdy słoik jest pełny, klasa święci swą wytrwałość (być może w grę wchodzą ciastka, chipsy lub cukierki J ). Za co kulka ląduje w słoiku? Gdy uczniowie próbują różnych strategii czytania nowej książki lub rozwiązywania zadań matematycznych, albo starannie przepisywali zdania lub załagodzili konflikt z sąsiadem z ławki.
  • Ja TEŻ się mylę – inne nauczycielki wręcz demonstrują omylność. Czytając nowe opowiadanie, przewiduje zakończenie, a ono okazuje się inne. „Przecież nie jestem nieomylna, każdy się myli.” Mówi uczniom, że woli by się mylili niż gdyby mieli siedzieć bez odzywania się ze strachu przed błędem.
  • Drugie Podejście – by zachęcić uczniów do myślenia, pozwól uczniom podejść do tematu drugi raz, czy to klasówka, test, ustna wypowiedź. Daj im drugą szansę. Nieważne czy ich opinia zgadza się z opinią nauczyciela, aby tylko potrafili ją odpowiednio i dogłębnie uzasadnić, bo najważniejsze jest wykształcenie umiejętności myślenia i przyswojenia wiedzy.
  • Siła „Jeszcze nie!”– zmień uczniom nastawienie z „nie umiem” na „JESZCZE tego nie umiem”pomagając im odkryć jak można podejść do zadania w inny sposób i spróbować ponownie. Nauczyciel pokazujący uczniom jak sam zmaga się z problemem, popełnia błąd i jak reaguje na ten błąd, jak uczy się na błędzie i dochodzi do prawidłowej odpowiedzi lub rozwiązania demonstruje uczniom, że „JESZCZE tego nie umie” działa.
  • Porażkowy Piątek  – jedna z nauczycielek w piątki pokazuje uczniom historie różnych osób, sławnych po przejściu trudnego okresu. Ludzi sukcesu, którzy podnieśli się po niejednej porażce i wytrwale dążyli do obranego celu. A takich jest wielu! Elon Musk, J.K. Rowling, Michael Jordan, Oprah Winfrey to tylko czubeczek góry, a na pewno znajdą się rodzime historie (które na pewno warto zebrać w jakiejś ogólnodostępnej bazie danych.)

Guzman pisze, że te pomysły przypominają nam o konieczności stworzenia przyjaznego środowiska, które zmaksymalizuje naukę dla wszystkich uczniów.

foto: www.lokomotywa.org

Opowiada też swój sposób na rozpoczęcie wspólnej pracy nad sukcesami poprzez porażki. Na początku roku przynosi do klasy „zośkę” i pokazuje jak beznadziejnie ją podbija. Klasa w śmiech.

Ale co roku znajduje się ktoś w ławce, kto potrafi to lepiej zrobić, i wyciągnięty na środek pokazuje swą umiejętność. Dyskusja jak doszedł do wprawy nastawia wszystkich przyjaźnie do prób i porażek – bo próbował i próbował i próbował…

To może warto jutro zaryzykować i przynieść do klasy „zośkę”?