„Weź pigułkę, weź pigułkę…” Kto pamięta ten monotonny głos w „Seksmisji” nakazujący mieszkankom podziemnego państwa wziąć codzienne tabletki? Tak mi się jakoś przypomniało… Dziś bez żadnego przypominania, już moment po przebudzeniu, sięgam po telefon przy łóżku, a wcale nie jestem generacją iGen!

Co tak w tej komórce wciąga? Co słychać w wielkim świecie? Ile lajków mam pod nowym zdjęciem? Czy ona wreszcie mu to powiedziała? A co on jej odpisał? Kto wypuścił nowego mema? Kto robi z kogo bekę? Kto dał buźkę a kto łapkę w górę?

I przez cały dzień, młodzi i starsi, chodzimy ze spuszczonymi głowami, ze wzrokiem w komórce, z oczami przyklejonymi do Fejsa czy Snapchata, albo palcami biegamy po ekranie łapiąc Pokemony, strzelając z procy ptaszkami, czy układając klocki jakiegoś starego tetrisa.

A co z życiem wokoło?

Meghan Breen w swym telewizyjnym reportażu dla lokalnej stacji KTVN pisze o świetnym pomyśle w Carson High School, jednej z najlepszych szkół w Carson City, w stanie Nevada, USA. W tym liceum komitet do spraw nauki „SEL” (a przypomnę, że Social and Emotional Learning (SEL) to społeczno-emocjonalny proces, w wyniku którego dzieci i dorośli zdobywają i skutecznie stosują wiedzę, postawy i nastawienie, oraz umiejętności niezbędne do zrozumienia własnych i cudzych emocji, oraz do zarządzania swoimi emocjami) o którym pisałam we wpisie „SEL-em w uczniów”, wraz z administracją szkoły wdrożyli akcję WYŁĄCZONY TYDZIEŃ.

Po co?

„Niektórzy uczniowie cierpią z powodu FOMO (strach przed pominięciem/byciem pominiętym) gdy nie widzą co się dzieje w mediach społecznościowych”, powiedziała dyrektorka CHS Tasha Fuson. „Niektórzy sprawdzają swoje telefony w nieodpowiednich momentach, w czasie rozmowy z kimś, w czasie chodzenia, lub w klasie. Technologia jest użyteczna, ale gdy polegamy na niej zbyt mocno, tracimy kontakt z otaczającym nas światem.”

WYŁĄCZONY TYDZIEŃ. A więc przez cały tydzień, od poniedziałku do piątku, w liceum odbędą się „zamienne” zajęcia, takie „wyłączone”, a uczniów zachęca się by:

Sadako1

 

W poniedziałek – wyłączyli komórki i muzę. Wyjęli słuchawki z uszu i porozmawiali z innymi w czasie lunchu, słuchając szkolnej orkiestry grającej im do posiłku. A na przerwach układali ptaszki origami (nota bene, można takich żurawi wspólnie zrobić 1000 i wysłać w paczce do Hiroszimy jako dar ku pamięci Sadako, jednej z ofiar bomby atomowej (moje klasy już to zrobiły kilka razy.)

 

We wtorek – wyłączyli komórki i gry. Projekt „kwiatek w doniczce” czyli przesadzanie lub rozsadzanie roślin pozwoli uczniom na krótkie obcowanie z naturą w czasie lunchu i przerw, a orkiestra zagra przyjemne kawałki jazzowe.

garden.jpg

 

W środę – wyłączyli komórki i schowali słuchawki by posłuchać innych dźwięków: śmiechu, rozmów, świergotu ptaków, piły czy młotka, klaksonu czy zgrzytu kół. Albo szkolnego chóru, który wystąpi w świetlicy w porze lunchowej.

chor.jpg

W czwartek – wyłączyli komórki i wylogowali się ze wszystkich mediów społecznościowych (a może w ogóle na cały dzień?) w zamian za obejrzenie jednoaktówki odegranej przez kółko teatralne w porze lunchu lub na długiej przerwie.

 

kartki.jpg

W piątek – wyłączyli komórki i włączyli refleksję, przypinając na tablicy korkowej kartkę ze swoimi wrażeniami z całego tygodnia bez telefonu (lub z ograniczonego do niego dostępu).

Jak poszło? Czy dzięki temu zapoznaliśmy kogoś nowego, spojrzeliśmy na innych nieco inaczej, posłuchaliśmy innej muzyki na żywo, zajęliśmy inne stanowisko w sprawie ważności „lajków”?

Bloger Joshua Becker, minimalista, mówi: „Życie, w tym najlepszym wydaniu, dzieje się przed nami. Dzisiejsze doświadczenia nigdy się nie powtarzają … Jeśli więc jesteśmy zbyt zajęci, wpatrzeni w ekran, wszystko nam przeleci i minie obok nas.”

A może warto taki tydzień zorganizować w każdej szkole? Niech nasze życie nie mija nas…