Ciekawy temat – czy faktycznie JUŻ zmieniła się? A jeśli tak, to jak bardzo? Czy nauczyciel/ka nadal generalnie stoi przed rzędami 30 ławek przekazując uczniom swoją wiedzę za pomocą tablicy – interaktywnej, oczywiście, bo przecież mamy erę cyfrową? Lub być może zmienił/a swój sposób nauczania na „nauczanie przez dociekanie” ?

class

W trakcie poszukiwania publikacji na ten temat natknęłam się na pracę Ewy Odrowąż, Iwony Maciejowskiej, Ewy Kędzierskiej, i Tony’ego Ellermeijera, z Konsorcjum ESTABLISH, pod tytułem “Rola nauczyciela w szkole XXI wieku” (najpewniej część większej pracy, gdyż dokument numerowany jest od strony 49 do 56). Fascynująca! Niestety nie widać w którym roku pracę napisano; z bibliografii mogę tylko stwierdzić, że na pewno po 2013-tym.

“Celem nauczania opartego na dociekaniu nie jest przekazywanie wiedzy naukowej, faktów, definicji i pojęć, lecz raczej kształtowanie umiejętności rozumowania naukowego oraz wspieranie niezależności uczniów, tak, by poprzez stopniowe nabywanie i poszerzanie wiedzy oraz wyrabianie u siebie umiejętności badawczych/naukowych, potrafili dostrzegać ważne pytania i znajdować właściwe odpowiedzi.” piszą autorzy.

Oczywiście! To kształtowanie umiejętności, które uczeń zastosuje w nowych  sytuacjach. W dobie łatwego dostępu do wiedzy, gdy każdy w telefonie komórkowym nosi ze sobą słowniki, encyklopedie i całe biblioteki książek, ładowanie ogromnej ilości wiedzy do głów i odpytywanie z zapamiętanych faktów czy nazw chyba mija się z celem edukacji. Nudne… i ZZZ…

Zakuć, zdać, zapomnieć? Po co?

Dalej autorzy piszą o roli ucznia (po zmianie roli nauczyciela z „dostawcy wiedzy” na „organizatora uczenia się”): “W nauczaniu przez dociekanie uczniowie uczą się na swoich błędach i pomyłkach. Powinni mieć czas, jak i sposobność, aby popełniali błędy lub/i zajmowali się eksperymentami skazanymi na niepowodzenie (oraz, co jest nieodzowne, by podnosili się po porażkach). Ważne jest tylko, żeby potrafili wytłumaczyć niespodziewane wyniki i dokonać analizy przyczyn.”

Nie tylko na lekcji chemii, biologii czy fizyki. Wiele razy na blogu piszę o tym, w jaki sposób na lekcjach angielskiego pozwalam uczniom popełniać błędy i uczyć się na nich, poprawiać je wspólnie.

Na przykład – Podziel się swym dziełem. Daję uczniom czas by napisali pierwszą wersję opowiadania, potem drugą, potem trzecią, wspólnie ze starszymi uczniami zredagowali którąś z nich, zilustrowali opowiadanie, wyeksportowali do wersji na iPada jako e-book, i podzielili się opowiadaniem z młodszymi klasami. Ileż w tym projekcie się uczą! Ileż umiejętności zdobywają! Struktura opowiadania, umiejętność wysławiania się, umiejętność współpracy ze starszymi od siebie, i z młodszymi od siebie, że nie wspomnę o całej gamie umiejętności technicznych i zastosowania nowych (dla nich) narzędzi.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

I niemal każdy uczeń czy uczennica w mojej dziewiątej klasie co roku zaczyna ten projekt od jęku „O rany! Ja nie umiem!” A ja na to – „Popraw to zdanie. *O rany, ja tego JESZCZE nie umiem!* ”

Dlaczego „JESZCZE”? Piszę o tym w artykułach o mentalności rozwojowej, na przykład Mentalność rozwojowa na wakacjach lub Mentalność rozwojowa w każdej klasie .„Growth mindset” – to zmiana nastawienia z „ja nie potrafię” na „ja JESZCZE tego nie potrafię, ALE wiem, że jeśli włożę w pracę wysiłek i będę mieć pomoc, na pewno się nauczę”.  Budujemy takie nastawienie razem, powolutku, przez cały rok, pracując na projektach w systemie „nauczanie przez dociekanie”.

Na koniec swego artykułu (a może rozdziału książki?) autorzy piszą „… należy odejść od tradycyjnego pojmowania roli nauczyciela, jako kierującego wszelkimi działaniami ucznia i głównego źródła wiedzy. Nauczyciel we współczesnej szkole powinien raczej zachęcać swoich uczniów do poszukiwań, wywoływać zaciekawienie, podtrzymywać zapał poznawczy.”

Tak. Zgadzam się. Nauczyciel „powinien” – jeśli ma taką możliwość, oczywiście. Ciekawa jestem jednak, jak to wygląda w praktyce. Czy zaciekawiony uczeń, zachęcony do poszukiwań, z zapałem spędzi kilka godzin nad eksperymentem zamiast wykuć na blachę wzory, formułki i zadania które będą na następnej kartkówce, bo tylko z tego rozlicza go aktualny system szkolnictwa?

A Wy jak ten temat widzicie? Zmienia się rola nauczyciela, czy też niewiele?